poniedziałek, 18 sierpnia 2014

18 sierpnia 2014

   Dzisiaj zaczęliśmy pierwszy dzionek, naszego poważnego już urlopu. Po długiej podróży, dotarliśmy nad wymarzone Morze Bałtyckie. Obecnie koczujemy w Pobierowie. Niedźwiedź zmęczony podróżą jak nigdy, ale zdołał jeszcze doczłapać na plażę, coby zobaczyć masę wody z którą ogólnie jest na bakier. Sprawia wrażenie przestraszonego króliczka raczej, niż potężnego Niedźwiedzia. Facet daje jednak radę. Tak króciutko dzisiaj, bo dosłownie Niedźwiedzica też już na paszczę pada. Jeszcze tylko fotka zrobiona dla uwiecznienia chwili......


   Czyż nie pięknie wygląda moja rodzinka........co prawda to jej część, ale bardzo ważna dla mnie.

wtorek, 5 sierpnia 2014

5 sierpnia 2014

   Troszkę wyhamowujemy. Czas złapać trochę oddechu. Postaram się troszkę przesunąć w czasie wstecz. Tak żeby  naświetlić co robiliśmy do tej pory. Zacznijmy zatem od 18 lipca. Był to kolejny dzień wizyty naszej Pani Ani i Łukasza. Po zajęciach w domu, chłopaki mieli obiecany spacer. Łukasz bardzo chciał zobaczyć most w naszej wiosce. Ma też bardzo ciekawe "hobby". A mianowicie, w każdym nowym miejscu, które polubi, wiesza kłódkę. Pięknie wygrawerowaną, z własną sentencją.




    Przyznam szczerze, że bardzo spodobał mi się pomysł, zawieszenia takiej kłódki u nas. Naszej Skorogoskiej, towarzyszy łyżeczka, też pięknie wygrawerowana. Łukasz robi też ciekawe fotografie:


      Dzięki temu, możecie zobaczyć nieco widoku z naszego mostu........


   Zaś my, to znaczy ja i Pani Ania, staramy się uwieczniać przyjaźń naszych facetów na fotografiach......


   Łukasz oczywiście postanowił zrobić fotkę nam:


   Całość historii z kłódką, zakończy film..........




   Jakie były marzenia chłopaków? Nie wiem ani ja, ani Pani Ania. Tradycja nakazuje utrzymanie tego w tajemnicy, żeby się spełniły. Czego z całego serducha chłopakom życzymy......

   Łukasz i Paweł są całkowicie różnymi osobowościami. Nie zmienia to faktu że, uzupełniają się wzajemnie. Łukasz komunikacyjnie radzi sobie świetnie, co ośmiela Pawła. Paweł chętniej rozmawia, zaczyna dość fajnie opowiadać to co wokół niego się dzieje. Praktycznie chciałby żeby Łukasz towarzyszył mu wszędzie gdzie to jest możliwe. Ponieważ Łukasz dużo podróżował, jest swego rodzaju przewodnikiem w naszych eskapadach. Właściwie to dzięki Niemu, zwiedziliśmy we Wrocławiu "OSTRÓW TUMSKI". Co prawda w deszczu, przemoknięci do "suchej nitki", ale radość chłopaków była tego warta.........O tym jednak w kolejnym wpisie.

sobota, 2 sierpnia 2014

2 sierpnia 2014

   Są chwile dla których warto poświęcić wszystko!!!!!! W czwartek byliśmy w Klubie Jeździeckim "OSTROGA" w Opolu - Bierkowicach:

   Mała relacja fotograficzna z tego wydarzenia, jak uda mi się wgrać film, zobaczycie jakiego mam DŻOKEJA w domu:


Najpierw pielęgnacja!


Dżokej też musi się prezentować jak należy!


Jeszcze pierwsze szlify pod bacznym okiem Pani instruktor!


Razem z Łukaszem raźniej! Można pomału ruszać w drogę! Ale o tym za parę dni, już na filmie!

P.S. Obiecany film..............






środa, 30 lipca 2014

30 lipca 2014

   Jesteśmy, jesteśmy.....żyjemy i miewamy się dobrze, chociaż to chyba mało powiedziane:) Nie pamiętam w naszym żywocie tak intensywnych wakacji. Dzieje się bardzo dużo i bardzo pozytywnie. Szczegółowe relacje będą po dotarciu wszystkich fotek do nas. Niestety nasz aparat pada, więc posiłkujemy się sprzętem Pani Ani  i Łukasza. Tak na szybko i na już, doniosę iż, nasze "Wiejskie Życie" znów powiększyło swoją garmażerię.

   Pojawiły się kury. Swoją drogą śmieszna z nimi była historia. Kiedy odbieraliśmy od gospodarza kaczkę z kaczętami, Paweł zauważył tam jeszcze kury.....

- O! Jeszcze kury zapomnieliśmy! -  wykrzyczał.

   Kiedy dotarliśmy do domu, okazało się że, tato Pawła zakupił mu kury. A ponieważ przy transakcji przejęzyczył się, z 10 sztuk zrobiło się 20. Teraz Paweł ma świeże, wiejskie jajca......

   Dzisiaj rano robiłam jajecznicę - dla Filipa z 1 jajca, dla Pawła z trzech ( jest w spisie potraw które może Paweł jeść). Na początku usłyszałam że:

- Nie chcę! Nie lubię jajecznica!

   Po namowach i dwóch wsadach do buzi, front się zmienił :

- Elżbieta! Kurde, dobre te jajka!

   No i " Ku chwale ojczyzny" Niedźwiedziu!

   Paweł ma też nowego przyjaciela, REKSIA! Nigdy chyba nie zrozumiem, dlaczego każdy pies to dla Pawła - REKS.


A że, miłość kwitnie, noce wyglądają tak :


   No i jeszcze jedno! Paweł jeszcze nic nie wie, ale 17 sierpnia w nocy, czeka go daleka podróż........

Prezent urodzinowy od taty! 4 dni nad morzem............

Jak zwykle skrót telegraficzny......będzie więcej za jakiś czas, jak po ogarniam to wszystko.

Pozdrowienia dla naszych czytelników:)




poniedziałek, 21 lipca 2014

21 lipca 2014

   Jutro urodziny Pawła. 23-cie jakby nie było. Matka chciała zrobić Niedźwiedziowi małe co nieco z tej okazji. Pokupowała co trzeba do pieczenia, względem diety. Brakło tylko STEVI. Szukała w sklepach w Lewinie, przy okazji wyjazdu Pawłowego na WTZ-y. Ale lipa, nigdzie nie było. Z pomocą przyszła Firma LAFAR, a konkretniej Pan Rafał Ochmański. Za sprawą Justyny, dowiedział się o Niedźwiedziowych potrzebach słodzących. Telefon w tej sprawie matka miała już w zeszłą środę. I dzisiaj właśnie, kiedy potrzeba nagli, dotarła przesyłka.

   STEVIA jest jedynym słodzikiem na który wyraziła zgodę nasza Pani dietetyk. Nie mamy pozwolenia nawet na miodzik, chodź wiadomo że, Niedźwiedzie jego właśnie lubią najbardziej. Paweł od wprowadzenia diety znów robi bardzo duże postępy. Zatem jest wiadomo że, matka dwoi się i troi coby mu już tak zostało. Spory zapas STEVII jaki Niedźwiedź otrzymał, pozwoli nam spokojnie zadbać o prawidłowość w tym temacie.

   CHCIELIBYŚMY ZATEM BARDZO GORĄCO PODZIĘKOWAĆ - PANU RAFAŁOWI za tak cenny prezent urodzinowy dla Niedźwiedzia, i naszej KOCHANEJ JUSTYNCE za wsparcie w naszych działaniach.

   Wszystko wskazuje na to, że Pawłowi podoba się na WTZ-tach. Dzisiaj dojechaliśmy po 9 godzinie, miałam odebrać go o 14. Kiedy po niego wróciłam, usłyszałam tylko:

- JUŻ???!  TAK SZYBKO???!

   Ale grzecznie się spakował i ruszyliśmy w drogę powrotną. Wszak rower to też niemała atrakcja. Ja natomiast, zastanawiałam się jak pokonamy ten kawał drogi w taki upał. Zwłaszcza że, aby nadążyć za Pawłem przydał by się motorek w pewnym miejscu. Daliśmy jednak radę. Niedźwiedź po powrocie padł jak kawka, ucinając sobie drzemkę. Nie odpuścił jednak wieczornej porcji treningu rowerowego, tym razem z siostrą i małym FILIPEM.

   No i tyle na dzisiaj. Matka leci wertować przepisy na ciacho dietetyczne ( a widziała parę tutaj: http://www.mamaalergikagotuje.pl/ ), żeby jutro uprzyjemnić Niedźwiedziowi dzionek.

   Swoją drogą, POLECAM BARDZO tego bloga. Mnóstwo ciekawych przepisów i rozwiązań dietetycznych.